Nasza-Kasa.pl
Gorączka sięgnęła zenitu, serwery nie wyrabiają, co drugi Polak z dostępem do netu zakłada profil. Wszyscy chcą wiedzieć co u Halinki z LO, a co teraz porabia Romuś z zerówki, albo Henio ze żłobka. Polska dołączyła dumnie do grupy państw wstrząsanych cyklicznie spazmami nowych trendów e-społecznościowych. Na zachodzie w tej chwili króluje Facebook z ciągłą presją onlajnowości i milionem przyjaciół, których znamy tylko z nicku…
Polska nasza-klasa.pl wpisuje się znakomicie w scenariusz wytarty uderzeniami klawiatury typowego Smitha… Dla mnie to żałosne, chociaż rozumiem pogoń za plotami i chęć odgrzania starych namiętności. Nie rozumiem tego, bo sam utrzymuję kontakty ze starymi znajomymi, nawet z podstawówki i żaden portal nie jest mi do tego potrzebny. Pewno, że tak łatwiej – ale może chodzi właśnie o to żeby nie było zbyt łatwo? Może to ten wysiłek żeby zadzwonić, spotkać się, żeby wyciąć te kilka godzin z napiętego grafiku w celu powspominania dawnych, dobrych czasów. Zamiast tego jest szybko, głupio i powierzchownie.
Kolejna refleksja to ten nieoczekiwany boom popularności i fakt że podobnie pomyślany serwis zupełnie się nie przyjął – jak to się dzieje że jeden produkt trafia w mainstream, a inny nie? Mówię o projekcie Sztambuch, na który natknąłem się jakiś czas temu dzięki podcastowi Radia Szczecin i który zmarł śmiercią naturalną wkrótce potem… (być może ktoś z niego korzysta, ale nie widać aktualizacji…) Co zadecydowało?
Jako przeciwnik rozwiązań stadnych, użytkownik Opery (która jest niestety, coraz popularniejsza dzięki czasopismom komputerowym które ją propagują) i tradycjonalista sprzeciwiam się zdecydowanie portalowi nasza-klasa.pl.

Napisz odpowiedź