Polacy w Afganistanie

Jestem zbulwersowany tym co dzieje się w mediach w kontekście aresztowania 7 żołnierzy, którzy jakoby dokonali „masakry” w afgańskiej wiosce Nangar Khel. Nie uważam, że sprawę powinno się starym ubeckim zwyczajem zamieść pod dywan, ale to co się dzieje ma znamiona przesadyzmu. Spektakularne aresztowania to ostatnio jakaś niezdrowa moda w prokuraturze. Wystarczyłoby standardowe zatrzymanie – fakt faktem, że nie mamy do czynienia z byle kim, tylko doskonale wyszkolonymi żołnierzami, ale zważywszy na ich profil (liczne misje zagraniczne) nie spodziewałbym się ani przez chwilę żeby stawiali opór przy zatrzymaniu, byli tym zbyt zaskoczeni. Cała sprawa jest mocno podejrzana – nie zatrzymano ich zaraz po powrocie, żeby nie zaszkodzić ekipie, której i tak nic już nie mogło pomóc. Teraz się licytują i kombinują na potęgę – Komorowski na Szczygłę, Szczygło na Komorowskiego.

Nie wiem kto jest winien, nie byłem tam. Ale mam kilka uwag:

– primo – nie od dziś wiadomo że gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą, takie przypadki na wojnie to nic szczególnego.

– secundo – to nie są kelnerzy ani śmieciarze, tylko zawodowi żołnierze – dla nich rozkaz jest rozkaz i nie wierzę żeby sami zdecydowali się ostrzelać wioskę, to byłoby nieprofesjonalne. Stres stresem, ale oni zostali wyszkoleni do walki w trudnych warunkach.

Zginęli ludzie którzy zginąć nie powinni, to fakt – ale ilu ich ginie codziennie w zamachach? Co gorsza, z naszej perspektywy, oni robią to sobie sami…

Bedzie to bardzo niepopularne stwierdzenie, ale popieram obecność Polaków w Afganistanie. W Iraku niekoniecznie, ale w Afganistanie owszem. Tamta wojna ma znacznie lepsze uzasadnienie. Musimy utrzymywać armię, a armia niesprawdzona nie ma żadnej wartości. Warunki na misjach nie odpowiadają co prawda hipotetycznym terenom naszych działań wojennych, ale jak dla mnie strzelanie, zgrane działanie i radzenie sobie ze stresem można dobrze wytrenować tylko w warunkach bojowych. Na przekór wszystkim lewakom i pacyfistom, wiadomo że nieużywana broń rdzewieje. W dodatku nikt naszym żołnierzom nie przystawia broni do głowy i nie karze jechać do Iraku czy Afganistanu. To ich wybór i są świadomi ryzyka.

Dla polskiej racji stanu zyskiem jest już samo sprawdzenie funkcjonowania armii, do tego dochodzą doświadczenia zdobyte na misjach i przenoszone na nasz grunt. Czy zyskamy więcej? – to już zależy od polityków, a ci radzą sobie raczej kiepsko z tym tematem.

Swoją drogą szkoda że w Darfurze nie ma ropy…

~ - autor: K w dniu Listopad 23, 2007.

Jedna odpowiedź to “Polacy w Afganistanie”

  1. Spektakularne aresztowania (błysk fleszy, dziennikarze i kamery, policjanci w kominarkach i odblaskowych kurtkach z najprzeróżniejszymi skrótami) to nowy standard. Wszyscy przecież wiedzą, że sądownictwo, a wcześniej policja i prokuratura są niewydajne. Sprawy sądowe są mało medialne, a lud przecież chce chleba i igrzysk.
    Czekam aż kolejne aresztowania odbędą sie na sali operacyjnej, na meczu, w korku ulicznym, samolocie, kolejce do kasy w hipermarkecie. A to wszystko pokarze i uwieczni Błękitny helikopter TVN24.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: